Ciasteczko maślane na motylku czyli parasolka w biedronki >> sobota, 16 lutego 2008 18:42:42
Notka dzisiejsza ma dwa źródła inspiracji. Pierwszym, jak łatwo się domyślić, są wydarzenia z ostatnich dwóch dni. Drugim jest żel do mycia twarzy Garniera, który kosztuje 15.90 niezależnie od tego, czy ma 250 ml i jest tylko oczyszczający, czy ma 200 ml i jest GŁĘBOKO oczyszczający (jak rozumiem, ten pierwszy starcza na więcej oczyszczania, ale oczyszcza tylko skórę, a ten drugi nie wiem co i jak on to robi, ale jest go mniej w tej samej, niższej oczywiście cenie ==). Postanowiłam zatem iść z duchem czasu i wzorem Garniera napisać dziś trzy wersje tej samej notki, bo wiadomo- różni ludzie, różne potrzeby.
Notka pierwsza-
Do Nawłaja:
Ciasteczko maślane?
Notka druga-
Wersja skondensowana:
Weekend z Nawłajem trwa mniej więcej od środy od mniej więcej soboty minus czas potrzebny na dobudzenie niżej podpisanej oraz pozostałe odcinki X’a i zawiera w sobie ilość endorfiny wytwarzanej zazwyczaj przez miesiąc.
Notka trzecia-
Wersja exclusive, all inclusive, full wypas itd.
Pomimo początkowych trudności (katary, bakteryjne dywersje, siostrzenice, konsultacje u dr Paronia, na które oczywiście nie poszłam, kolejki, korki i w ogóle) wreszcie udało się powitać Nawłaja na dolnośląskiej ziemi z paczuszką herbaty i pewnym drobiazgiem o którym dowie się tylko kotarka prysznica, bo jest tak nieprzyzwoity i wszetecznie rozpustny, jak tylko myjka w kształcie foczki może być.
Ku mojej dzikiej radości wraz z Nawłajem przyjechał do mnie mój „Born” z kleksami zespołu (jacyś chętni do analizy grafologicznej?) i zupełnie niespodziewane dwa przemiłe drobiazgi. Pierwszym okazał się być oridżinalny germański pin z DR *^^* (podziękowania dla Sówka, muaa :* i ofiarodawczyni za pomysł trafiony w dziesiątkę :*). Drugim, kompletnie zabójczym, była parasolka w biedronki rozmiar dla trzylatka od dziewczyn- ubawiłam się maksymalnie i postanowiłam, że będę jej używać w czasie deszczu, żeby zastępowała mi małe słoneczko i zachęcała do uśmiechu, bo naprawdę jest taka, że aż się mordka śmieje ^^. Dziękuję Wam bardzo :*
Na środowym spotkaniu na dworcu skończyło się nasze, znaczy Nawłaja i moje, obcowanie ze światem, bo w środę zaszyłyśmy się u mnie w domu na degustacji herbaty, a w czwartek stan ten pozostał niezmieniony z drobnym wyjątkiem na obejrzenie brakujących odcinków X’a, o czym donoszę z niejaką dumą, bo oglądałyśmy go od mniej więcej sierpnia. I głupia jestem, że tyle czekałam, bo przecież to fantastyczna kreskóweczka jest! Pomijając, że na starość robię się jakaś miękka („trza być twardym a nie miętkim”), bo znowu się wzruszyłam, to Kakyo jest absolutnym wcieleniem seksu.
Z zaplanowanych spotkań do skutku doszło do skutku tylko to z Mors (czekolada w Waltz Cafe jest jadalna, poza tym, że przypomina rozwodniony budyń w typie Zero, za to bita śmietana jest jak Hizumi- to w związku z cellulitem- i lodami jak Karyu, a te, jak wiadomo, dobrze robią na gardło). Zapewne biednemu dziecięciu deprawatorski cyrk, jaki odstawił duet Obscene-Lustful ostatecznie zniszczy psychikę, dość powiedzieć, że na widok mleka w dzbanuszku odbiło nam już kompletnie i były „jaja jak wisienki, o la pierona”. Pomijając, że ja podobno przy Nawłaju strasznie ukesiowacieję.
W sobotę, ku rozpaczy ogólnej, nastąpiło rozstanie, nad czym boleję do tej pory, bo do marca jeszcze tyyyle czasu! A musimy się zobaczyć koniecznie, bo oczywiście znowu zostało nam do obejrzenia kilka zapomnianych drobiazgów… tylko dlaczego jakoś mnie to szczególnie nie dziwi? :D
Podsumowanie:
I nie ma chyba lepszego sposobu na relaksujący weekend niż totalny pościelowy barłóg na podłodze, jedzenie na każdej płaskiej powierzchni, buraczana grządka pod biurkiem, gadanie zamiast konstruktywnego oglądania filmów (Haru wo Daite Ita! Miałyśmy obejrzeć!) i kładzenie się o północy, żeby i tak zasnąć o czwartej…
Nawłaju- :*. I widzimy się niedługo ;).
Dodaj komentarz
6 komentarzy
|
Obscene.mylog.pl :: niedziela, 17 lutego 2008 00:47:35 194.150.197.226
|
|
|
a propos notki pierwszej: *znaczące spojrzenie*
a propos reszty: jak przyjedziesz lecimy wg listy po kolei i siedzimy twardo na dupie (byle nie na orzeszkach) az wszystko obejrzymy,o! jesli sie okaze, ze potrzeba nam na to miesiaca, to tym lepiej sie sklada :D
pewnie, ze ukeskowaciejesz, w koncu koszulka z Moonspella byla moja, a szlafrok w chmurki tylko pozyczalam ;>
komentarz bylby dluzszy, ale nie moge oprzec sie pokusie aby w trybie natychmiastowym udac sie pod prysznic by bajecznie pofiglowac z...foczka (no chyba nie z Pierrotem!!)
*pomyka zwawo*
aha... nie, nie mowilas jeszcze, ze Riku jest slodki.
|
|
Obscene zza kotarki.mylog.pl :: niedziela, 17 lutego 2008 00:48:55 194.150.197.226
|
|
|
:********
|
|
Nika.mylog.pl :: niedziela, 17 lutego 2008 12:34:20 82.160.198.2
|
|
|
ja nie wiem, czy Kakyo jest seksowny... ale ok:D a, mam artbook z X-a, jeśli Cię interesuje:)
zazdroszczę spotkania, ale pamiętasz, że musisz przyjechać? pamiętasz, pamiętasz, pamiętasz, prawda? :D
|
|
lady-bird7 :: niedziela, 17 lutego 2008 16:11:29 79.186.65.181
|
|
|
Sis: Wiesz, mnie i tak najbardziej rozwaliło mleko w DZBANUSZKU. "Mleko i miód pod twym językiem, siostro ma, oblubienico..." I że ja niby nie powinnam Biblii czytać?
W każdym razie zawsze możesz do mnie wpaść na SMAŻONE ziemniaczki ;).
I tak, miesiąc, to jest to!
Nie mówiłam? Riku jest takiii słooodkiii ^^
Nika: Bardzo, bardzo mnie interesuje, bo przecież Kakyo to takie kruche, słabe, jasnowłose, w sam raz anorektyczne uke nadające się do brutalnego gwałtu.
I tak, na pewno pamiętam, pamiętam, pamiętam, w marcu jestem na 101% :*
|
|
:: wtorek, 19 lutego 2008 21:48:08 83.27.65.222
|
|
|
Jako że nie umiem przyczepić się do treści, bo kompletnie nie dotyczy sfer na których temat mogę cokolwiek dodać, lub zmienić, oświadczam tylko, że notkę przeczytałam. Przepraszam za głuchy brak odpowiedzi na sms-a, skoro sama zaczęłam... *winna, winna*
Co do spotkania odezwę się z niemałą przyjemnością, ale narazie muszę wyżulić pieniądze od przyjaciół zbyt czułych na moje kawaii gesty...
|
|
Zophiel.mylog.pl :: czwartek, 21 lutego 2008 11:53:26 89.77.0.102
|
|
|
Ja się cieszę, że parasolka przypadła do gustu, bowiem jej zakup był całkiem przypadkowy i spontaniczny, ale uznałyśmy, że zwyczajnie MUSISZ ją mieć :D Nawłaj miała za zadanie jeszcze w miarę możliwości uwiecznić Twoją reakcję na zdjęciu, ale z braku takowegoż domyślam się, że ono niestety nie powstało ==;
tak czy inaczej, noś na zdrowie, żeby Ci pancerzyk nie mókł w czasie wiosennych ulew :)
|