Koniec, kropka >> piątek, 4 lipica 2008 20:45:32
Jak łatwo się domyślić, zakończyłam niniejszym sesję letnią z wynikiem lepszym, niż się spodziewałam i uzyskanym mniejszym nakładem sił, niż przewidywałam, co nie znaczy, że mniej męczącą i mniej upierdliwą niż wszystkie inne, jakie miałam przyjemność przeżyć. Tym niemniej życie towarzyskie i intelektualne na pewien czas poszło się kochać, ze względu na brak czasu i konieczność czytania tego, co musiałam, a nie tego, co chciałam.
Po wczorajszym wypadzie do teatru z Blanką i jej znajomymi, mrożoną czekoladą z Renatą i Hyd oraz trzygodzinną rozmową telefoniczną z Irją sezon wakacyjny uważam oficjalnie za rozpoczęty i teraz czekam tylko na przyjazd Sis, a co za tym idzie, ogólne sianie zniszczenia.

Rewiduję moje stosunki międzyludzkie i moje podejście do nich.
Na przykład ze zdziwieniem zauważam, że na pewnych znajomościach zależy mi mniej i budzą we mnie mniej sympatii, niż się spodziewałam, inne okazują się być tak ważne, że nie mogę wyobrazić sobie życia bez nich, jeszcze inne nie były niczym innym, tylko bolesną i gorzką lekcją tego, jak cholernie pozory mogą mylić.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że wyciągnę wnioski na przyszłość, ale jeśli jeszcze raz ktoś mi zarzuci, że jestem nieufna i skryta, to puszczą mi nerwy.

Nie, ten wpis nie ma ani sensu, ani znaczenia. Po prostu dodaję go z czysto kronikarskiego obowiązku. Mylog nadal wkurwia mnie za bardzo, żeby się z nim użerać na dłuższą metę.

komentarze [5]






avatar





G-book

Past
2006
listopad (5)
grudzień (9)

2007
styczeń (6)
luty (4)
marzec (6)
kwiecień (4)
maj (3)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (3)
wrzesień (5)
październik (6)
listopad (3)
grudzień (4)

2008
styczeń (2)
luty (3)
marzec (2)
kwiecień (3)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
październik (1)

2009
maj (1)

Faved


Clubs


Guests: