święta? >> poniedziałek, 25 grudnia 2006 22:35:49
Święta mogłabym określić jednym epitetem: dziwne. I to wcale nie znaczy, że nieudane. Upływają pod znakiem Owari to Mirai z kilkoma drobnymi wysoki w stronę innych utworów Gilgamesha. Nie zmienia to jednak faktu, że wpadłam na dobre.
Sprzątanie, gotowanie, pieczenie i wszystkie zabiegi okołoświąteczne ominęły mnie szerokim łukiem, co nie znaczy, że bezstresowo. Tylko dlaczego wyrzuty, żale i pretensje nie robią już na mnie żadnego wrażenia? Czuję się jak zbuntowana trzynastolatka.
Owari to Mirai.
Za życzenia, karteczki i pamięć dziękuję wszystkim, którzy sprawili tym, że poczułam magię świąt. Sama męka wigilijna wyjątkowo w tym roku krótka, za co dziękuję wszystkim możliwym czynnikom. A prezenty!... Skompletowałam całą serię orientalistyczną Ossolineum (1966-1985), czyli dostałam brakujące Dialogi Konfucjańskie i hymny Rigwedy. A także wspaniałą książkę o gejszach.
Owari to Mirai.
Dziś spokojnie- w tle Gilgamesh, filiżanka parującej herbaty obok. Mam za sobą cudowne popołudnie pełne poezji i leniwych rozmyślań nad ff dla Uke- faktycznie święta spędzam na zgłębianiu konstrukcji broni palnej i spieraniu się o przebieg akcji z Moją Wspaniałą Co-autorką (uściski, Meg:*)
Owari to Mirai.
A już niedługo Sylwester!

(Owari to Mirai.
Mam tylko nadzieję, że te słowa nie są zapowiedzią nadchodzącej przyszłości).

komentarze [6]

Biedronek ze świątecznym pomponikiem >> środa, 20 grudnia 2006 20:49:30
Spokojnie i przyjemnie. Kokonik biedronkowego świata, bezpieczny i dobrze znany, chroni przed tym wszystkim, o czym nie chcę teraz myśleć i pamiętać. Z zastanowieniem obserwuję coraz wyraźniejszy podział na życie „tam” i „tutaj”.
Pięć podręczników do literatury nowołacińskiej i cztery do antycznej służą mi tylko i wyłącznie jako podpórka pod szczegółową mapę Japonii. No i co z tego, że sesja?
A dziś na greckim śpiewaliśmy (muahaha, niektórzy odsypiali zarwaną noc) kolędy. Dziwne, ale nie ogarnia mnie już wzruszenie, kiedy słyszę „Cichą noc” (po grecku: „Aghia nichta”. Brrrr.)- zastanawiam się tylko, gdzie są moje święta. Wychodzi na to, że pomiędzy spojrzeniami Kaia i Reita, wymienianymi nad bronią. I w „Owari to Mirai” Gilgamesha (ale wpadłam!).

A mojemu kochanemu Rukiemu (kochanemu Ruke? Kochanej Ruki?) z okazji urodzin życzę wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń (tych o uroczym uśmiechu i ciemnych, skośnych oczach przede wszystkim :*) i wszelkiej pomyślności każdego dnia.
Jesteś najwspanialszym Rukim (najwspanialszą Ruke? Najwspanialszym Ruke?) całego świata, i obyś jeszcze długo nim/ nią była :*.

(Toto-chan ma urodziny, ale to ja się cieszę jak głupia ze zdjęć Gazette. Jak już będę odbierać literackiego Nobla za moje Nowe Wiekopomne Arcydzieło *sarkazm mode on* to na pewno Ci podziękuję za wkład i inspirację :*)

komentarze [9]

Ziemniaki i ciśnienie a życie wewnętrzne Biedronek >> poniedziałek, 18 grudnia 2006 13:28:46
W ciemnościach nie widać prawie nic, tylko niewyraźne kontury mebli, jakieś nadłamane deski. Przez wybite okna wpada przenikliwe zimne powietrze. W upiornej ciszy nasłuchują kroków i przyciszonych głosów. Nadal ich szukają. „Chcą cię zabić. Musimy uciekać” mówi jeden z nich. „Nie mam siły” odpowiada jego towarzysz. Ze zmęczenia boli go całe ciało, nie może oddychać. Szczęk przeładowywanej broni.
„Michał, idź do garażu po ziemniaki”.

Euforia po-twórcza (a może raczej między-twórcza?) jest bardzo, bardzo wyczerpująca. Tak bardzo wyczerpująca, że dopiero przed 13 obudziła mnie babcia wysyłająca dziadka po kartofle. Babcię w tym miejscu chciałabym serdecznie pozdrowić, bo przerwała mi sen o nowym ff *patrzy błagalnie na Megan*.
Obiektywnie rzecz biorąc, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo godzin dziekańskich dziś nie było (pozdrowienia dla dziekana ><), a ja i tak miałam wolne przedpołudnie ^^. Zgodnie ze słowami Uke (:*) przyjmuję, że moje zaspanie to wynik niskiego ciśnienia i pogody, a tymczasem idę szukać:
1. bardzo szczegółowej mapy Japonii,
2. podstawowych informacji o konstrukcji broni palnej,
3. mniej lub bardziej szczegółowych informacji o japońskim systemie karnym.
*patrzy na listę*. Zastanawiam się, czy nie przesadziłam.

komentarze [2]

*drżenie po-twórcze* >> niedziela, 17 grudnia 2006 14:38:31
Emocje opadły, euforia twórcza poszła się kochać, została natomiast gwałtowana niechęć do otwierania pewnego pliku w Wordzie i węszenia literówki w każdym słowie. No i stres, bo nie wiadomo, jak poszło, i w ogóle (bardzo pojemne określenie), a przecież to dla Uke, to się starałam ><. O, mogłabym powiedzieć, że najjaśniejszym punktem całego mojego Wiekopomnego Arcydzieła są rysunki Megan.
I właśnie być może przez ten stres jakoś nie zauważam nadchodzących świąt- cała krzątanina, bieganie za prezentami, wieczność spędzana przy lepieniu uszek (jak można jeść coś, co ma sobie kapustę? Albo grzyby?) jest gdzieś poza mną- świat ograniczył mi się do Worda i pewnej pary.
Heh, to będą bardzo udane święta ^^.

*Po chwili zastanowienia*.
Czekolada w Coffee Inn jest pyszna, a z Megan się tak dobrze pisze… na pewno nikt by nie chciał jeszcze jakiegoś ff do Gazette?
Euforia twórcza, niezależnie od jej wyników, to bardzo miły stan.

komentarze [5]

Czasem... >> czwartek, 14 grudnia 2006 20:11:34
Czasem najtrudniej jest dojść do prostych prawd: że ciężko zrozumieć coś, co jest inne, że na wszystko trzeba czasu, że czyjś gniew może być oznaką bólu albo strachu.
Teraz zaczynam się dosłownie wstydzić wybuchu sprzed kilku dni. I chyba zaczynam rozumieć, budzi się empatia i… współczucie.
A za wielką pomoc w odkrywaniu prostych prawd bardzo dziękuję mojemu cudownemu Uke (zbliża się koniec roku, zaczynam w myślach robić podsumowania i wychodzi na to, że jesteś jedną z lepszych „rzeczy”, która spotkała mnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy :* ) i N’Avoie, która z anielską cierpliwością znosiła moje marudzenie.
Czasem warto zostać zranionym, żeby potem przekonać się, że są tak wspaniali ludzie :*

Powoli wracam do równowagi, tym bardziej, że powodów do radości nie brakuje.
Przede wszystkim, dostałam prześlicznego angsta, z którego do tej pory się cieszę (bo Kyo jest w nim taki prawdziwy, dziękuję, N’Av).
Po drugie, już niedługo zobaczę się ze Stadkiem ^^v.
Po trzecie, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zadzwoniła do mnie zaprzyjaźniona pani z Domu Książki i poinformowała, że mają dla mnie „Mgłę jedwabną”, na którą czekałam od sierpnia. Cóż, moja rodzina może sobie być, jaka chce, ale na hasło „książka” zawsze reaguje przychylnie, więc… jestem szczęśliwą posiadaczką tomiku współczesnej poezji koreańskiej.
Po czwarte zaś, stan posiadania powiększył mi się o jednego Rukiego (jedną Rukiego? Jedną Ruki? Jedno Ruke?) :*, a tym samym zostałam seme-kropkiem. Mam teraz dużo dobrej zabawy z tłumaczeniem związków Stadnych postronnym ^^.
A po piąte w poniedziałek wypada mi grecki, a to znaczy, że sobie rozkosznie pośpię na łacinie, noc jest moja i może mi ktoś wymyśli fabułę na nowego ff ?...
Martwi mnie tylko, że Żona do szpitala idzie i będę tęsknić… (masz być! Masz przyjechać, bo zostaniesz wdową! Proooszęę!)

A teraz proszę trzymać za mnie kciuki, idę zmagać się z Reitą- demonem seksu i Wordem…
komentarze [7]

Kiedyś >> niedziela, 10 grudnia 2006 22:41:21
Kiedyś.
Kiedyś znajdę sobie takie miejsce, gdzie nikt nie będzie potępiać mnie za coś, czego nawet nie jestem pewna.
Kiedyś naprawdę przestanie mnie to ranić.
Kiedyś znajdę coś, co zastąpi mi to, co dziś mi zabrałaś. Co dziś straciłam.
Kiedyś nauczę się o tym mówić, znajdę słowa, które mnie określą, które będą moje, które będę znać. Bo niezależnie od tego, co mówisz, nie pozwolę sobie odebrać godności.
I kiedyś znajdę siebie.

Kiedyś.
Bo dziś nie potrafię się uspokoić i nadal trzęsę się jak osika.

Ta dzisiejsza notka, po południu- to naprawdę byłam ja?

komentarze [4]

Grudniowa magia białej rosy. >> niedziela, 10 grudnia 2006 13:15:53
POETA JEST PRZEMYŚLNY
Oto pora białej rosy. Pozwoliłem wyróść trawie w dziedzińcu mego domu, by radować się od rana, gdy jeszcze jestem w łóżku, najczarowniejszym widokiem, jaki stwarza jesień. Widzę też ciągnące chmury i piszę poezje na liściu banana.

Wei Jing-wu (ur. 730 r.)


Spokój i błogostan. Nie przeszkadza mi rzeczywistość, w dziwny sposób odległa i nierealna. Jakieś zaliczenia, prace, kolokwia, nauka.
Świat ograniczył się do tego wykreowanego przeze mnie, do filiżanki herbaty i cichego stukania klawiszy.
Dobry okres: twórczy, kreatywny. Zadziwiające, jak bardzo może podbudować czyjaś wiara. I jak cudownie jest odkryć ludzi, którzy myślą i czują tak samo. Uke, Megan, Yasai- :*.

komentarze [2]

Po weekendzie. >> środa, 6 grudnia 2006 23:57:26
Można powiedzieć, że z bólem i dość niechętnie wracam do rzeczywistości.
Mam za sobą kilka fantastycznych dni, wypełnionych „Filth in the Beauty”, gadaniem o wszystkim, niczym i ff, spacery po Wrocławiu- pomyśleć, że dopiero teraz miasto, które znam na wylot wydaje mi się być piękne i niezwykłe- herbaciane orgie i bajki na dobranoc, kończące się nad ranem. Nawet mój kalendarz stał się inny, odkąd wiem, że mam na nim Kaia i Reitę.
Dla mnie to były magiczne dni, jakby przeniesione z najlepszego okresu w moim życiu. Żadnych trosk, krzyczącej rzeczywistości, tylko idealne, niemal telepatyczne zrozumienie, radosna, twórcza atmosfera i poczucie zwielokrotnienia własnych możliwości- zakładamy spółkę autorską, prawda? Pewnie, że jestem zmęczona brakiem snu, ale czuje się, jakbym miała skrzydła u ramion i rozpiera mnie energia.
Dziękuję Ci, Megan- weekend z Tobą był jak wakacje, a Ty jesteś ciepłem słońca i beztroską błękitnego nieba:*.

Wnioski po weekendzie:
1. Najdalej posuniętym AU jest zrobienie z Kaia seme. Będę to powtarzać do znudzenia, bo po moim nawróceniu nie mogę uwierzyć, ze mogłam się tak pomylić- nawet, jeśli usprawiedliwiają mnie jakieś zdjęcia.
2. To, że na dworzec przyjeżdża się punktualnie, nie znaczy, że zdąży się na pociąg *rotf*. I nadal uważam, że mogłaś zostać do poniedziałkowego popołudnia.
3. Czekolada jest inspirująca, zwłaszcza z bitą śmietaną, w Empiku.
4. Żeby zostać liderem należy mieć najkrótszą zapałkę.

Czytelnicy piszą, czyli odpowiedzi od redakcji:
Uke- ja naprawdę nie wiem wszystkiego. Na przykład Yasai do tej pory nie udało mi się wytłumaczyć, co to są całki.
Yasai- ja się naprawdę zaczynam bać. Seme z zaskoczenia? Diabeł z pudełka?
Keito- jeśli Cię gryzą robaczki, to nie zwalaj tego na seks biedronek.
Zazwyczaj jest tak, że pan biedronek włazi sobie na panią biedronkę, troszczy się o to, żeby dobremu Bogu oszczędzić trudu stwarzania, w tym czasie jakiś zboczony przyrodnik robi im zdjęcie (czyli zwierzęcy seks) i publikuje w sieci, a potem biedronka składa jajeczka, najlepiej na liściu z mszycami, które potem larwy biedronki zjadają. Szczegółowe informacje w dziale o mnie.
I nie, nie będę na blogu pisać lemona o zwierzecym seksie biedronek.
Ogólnie- na temat liderowania Kaia mam swoją teorię. Mianowicie- popatrzcie na takiego Kaoru i na Kaia. Pierwszy ma taką aparycję, że jak chce wynegocjować jakieś korzystne warunki, to mu je dają ze strachu. A Kaiowi dlatego, że jest słodki ^^.

komentarze [5]

Coś się kończy, coś się zaczyna, czyli o seme i trepach >> niedziela, 3 grudnia 2006 01:57:36
Czasem jest tak, że spotkanie jednej osoby odmienia życie. Burzy światopogląd. Objawia nowe prawdy. Staje się oświeceniem i wskazówką na nową drogę życia (nie, nie mam na myśli nauk przedślubnych).
Czymś takim było dla mnie spotkanie z Megan, która z właściwą sobie mocą i siłą przekonywania uratowała moje powstające dopiero Wiekopomne Arcydzieło od kompletnego krachu i klęski.
I tak, już wiem na pewno, że nigdy i pod żadnym pozorem Kai nie może być seme. A zwłaszcza dla Reity. Ani dla kogokolwiek innego.
Proste prawdy najtrudniej jest odkryć.
(Ale kto, u diabła, zrobił z niego lidera?)

Drugą prawdą, która zmieniła mój świat i sposób patrzenia na Mój Cudowny Szablon jest Trep Kyo- Kopciuszka, bo w jego przypadku o buciku ciężko mówić.
Trep i skarpetka całkiem do siebie pasuje, nie?

Wracam do umacniania mojego Nowego Światopoglądu, czyli oglądania materiałów edukacyjnych.
Ja nie będę normalna po tym weekendzie.

komentarze [8]






avatar





G-book

Past
2006
listopad (5)
grudzień (9)

2007
styczeń (6)
luty (4)
marzec (6)
kwiecień (4)
maj (3)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (3)
wrzesień (5)
październik (6)
listopad (3)
grudzień (4)

2008
styczeń (2)
luty (3)
marzec (2)
kwiecień (3)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
październik (1)

2009
maj (1)

Faved


Clubs


Guests: